RECENZJE

Pomysł na prezent: kulinarna uczta dla zmysłów

-Najpierw, pokażę wam laboratorium- powiedział Krzysztof Janiszewski, właściciel restauracji Senses.
Tam poznacie Andrea Camastre, naszego szefa kuchni i opowiemy wam coś więcej o metodzie
NOTE BY NOTE.

Ciekawym zbiegiem okoliczności znalazłam się na takim właśnie spotkaniu. A że uwielbiam jeść, oglądać piękne wnętrza i rozmawiać o jedzeniu to wcale nie było trzeba mnie specjalnie namawiać. 😉

Prawdę mówiąc niewiele wiedziałam o NOTE-BY-NOTE.

 
Czy wiesz co to jest kuchnia molekularna?

To jest krok dalej. To jest takie gotowanie, którego w domu nie powtórzysz. To jest, najpierw praca w laboratorium (prawdziwym), potem praca w kuchni.

A tak konkretnie ta nowa metoda to dekonstrukcja produktu, czyli rozłożenie np. pure z marchewki na czynniki pierwsze. Mówiąc po ludzku, wyciąga się poszczególny smak, aromat i bierze się  to co najbardziej pasuje do wizji artysty- kucharza.

Brzmi to nieco skomplikowanie. Może wyjaśnię to na przykładzie orzecha- poprzez odpowiednie go potraktowanie można WYCIĄGNĄĆ JEGO SMAK, WARTOŚCI SPOŻYWCZE a ALERGENY wyrzucić do kosza.
Czyli jakie to daje perspektywy? Woow!! Będzie można jeść coś, co do tej pory było poza zasięgiem z uwagi na aspekt zdrowotny!! To dla mnie jest naprawdę niesamowite!!

Takie smaki, zapachy zamyka się we flakonikach. Takich jak ten czarny, który trzymam w dłoni na jednym ze zdjęć.

Najprawdziwsze czary-mary!

Kto to robi?
Andrea Camastra, szef kuchni Senses, to zdecydowanie nietuzinkowa osoba! Trzeba przyznać, że tak wygląda człowiek z prawdziwą pasją! O tym jak to się stało, że zaczął gotować NOTE BY NOTE możecie przeczytać w internecie.
Wróćmy do tego co było na moim talerzu 🙂 .

Jaka była to kolacja?

Wyobraźcie sobie piękne wnętrza: ciężkie srebrne kotary, okrągłe stoły, aksamitne fotele, lekki półmrok. Wytwornie, to chyba będzie to słowo. Tak hm też odświętnie- bo w takich miejscach nie bywa się często.

 
Kolacja składa się z AKTÓW.
Akt I to:

Aperol Spritz- krążek cebulowy
Chleb ze smalcem
Deska serów
Burger wołowy
Krab-krewetka-kokos-curry
Bigos
Mizeria

Nie brzmi jakoś super wytwornie, co? I dobrze, bo to są jedynie punkty oparcia dla naszego mózgu, bo to co wjeżdża na stół w żaden sposób nie przypomina tego co jest w karcie.

I zaczyna się gimnastyka umysłu. Jemy coś co trudno „rozpoznać wzrokowo” jednak po chwili przypomina nam się np. mizeria jaką robiła nasza babcia podczas niedzielnych obiadów. I tak jest z każdym daniem.
Każdy kęs to przygoda i powrót do smaków z przed lat.

I tak cały wieczór.

Taka kolacja nie trwa dwóch godzin. To przeżycie wymagające czasu-minimum 4 godzin! Nie da się też takiego przeżycia powtarzać zbyt często. To tak jak z ulubionym filmem, oglądanie go raz w tygodniu zabije cały urok.

Jesteśmy przed świętami i tak sobie myślę, że taka kolacja to świetny prezent dla bliskiej osoby. Nie można tego nazwać tak naprawdę kolacją w restauracji, bardziej hmm spektaklem teatralnym?

Ja na pewno tam wrócę, z Pałkusem.

Poprzedni

You Might Also Like

Brak Komentarzy

Twój komentarz